poniedziałek, 22 października 2012

Stado kur.

                      Stado kur.
                    Olej na płótnie, 75 x 80 cm.


                    
   Ostatnio w jednej z kobiecych gazet wyczytałam,że filozofia Wschodu poszła na ustępstwo na rzecz nierozerwalności człowieka Zachodu z przedmiotem.
  Do tej pory medytując, trzeba było spokojnie siedzieć w miejscu. Teraz można oddawać się medytacji, koncentrując na czynności wykonywanej "tu i teraz". 
  Uspokoiłam się.
 W ten sposób "tu i teraz" spotkało się z "nigdzie i nigdy".


   Wschód okazał się wyrozumiały dla współczesnego człowieka Zachodu, któremu trudno bezczynnie usiedzieć na miejscu.
  Bo i po co?
  Czy o to chodzi, aby w życiu robić NIC?
 Czyż nie jest rzeczą naturalną pozostawanie w nieustannym kontakcie z przedmiotem zainteresowania czy to fizycznym, czy duchowym - czerpanie, trwanie w respekcie lub rozwijanie zastanej treści?
 Wszak życie to kontynuowanie tego, co kiedyś zapoczątkował na tej Ziemi Bóg.
                                                                                                     


   Obraz powstaje zawsze

w relacji z czymś lub  kimś.

   Aby idea mogła się zmaterializować, prócz talentu, trzeba mieć jeszcze dostęp do własnego czasu...





                                  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz